PRZYSTANEK NA DRODZE

BEZ WYMIARÓW

jak głęboki
jest czas
jak niebo
jak ziemia
a może to tylko
przywidzenie
kiedyś przychodzi
taka chwila
że patrzysz w przód
i w tył
i niczego nie jesteś
już pewien
151.


PUSTYNIA

gdzieś w dole
pod twymi stopami
ktoś chodzi
czy czujesz tę tęczę
czy wiesz że ona zniknie
nim zdążysz oczy otworzyć
nim piasek zalepić ci usta
i tylko
białe plamy
jak kobiety umierające w słońcu
z twarzami w welonach
kiedyś widziałem
tam też ciebie
gdzie jesteś teraz
czy ktokolwiek słyszał
o bardziej pustynnym miejscu
jak niegdyś na pustyni
w ciepłym pisaku
znajdowałem swoje ciało
boso biegałem w kurzu
jasny płomień
i ogień wygładził
każde pragnienie
i byłem mokry
stojący w pustynnym żarze
152.


CAŁE TWOJE ŻYCIE

myślałem
że nie ma ciebie
a to był krzyk
do krzyża i mgły
według twego znaku
pod chmurami
w deszczu spotkamy się
i małe okruchy
utkane z pajęczyny
zlepionych myśli
i kapelusze
i nasze sprawy
biegnę po dziwnych torach
w jedną stronę
takie mieniące się w kolorach
że czarne
takie smutne i bezsilne
takie obojętne
te twarze
każą odejść
na tym topornym
ciosanym kamieniu
na tym kształcie
i takie wieże
bez wejścia
to po to by wiedzieć
że nie ma już wyjścia
i w garści zostaje popiół
bo już nic
to cały twój kosmos
i to istnienie
153.


CYKL

na początku
był krzyk
potem chwila ciszy
i znowu krzyk
który co wszystko
zakończył
154.


 

CICHO

cicho
nie budzić umarłych
gdy cały świat zasypia
cicho nie wołać echa
niech noc nadejdzie
prosimy nie dotykać cieni
co gasną przy świeczce
prosimy nie patrzeć
pod blade oczy gwiazd
złóżcie kości
w zupełnym spokoju
bo nawet głupiec wie
że gdy nastanie cisza
to słychać szelest miłości
i śmiech
a potem
rodzą się głupcy
155.


TWOJE PRZYWIDZENIA

zdawałoby się
że cisza
to książka
pełna dźwięków
i wszystko ma
swój mały sens
swój cel
bez nazwy
jak okruchy pamięci
wysokie trawy
bezimiennych dni
roztargnionych marzeń
myśli
o czymś nowym
człowieku
nie bój się
że jesteś
jednym z nas
bo i tobie zdawało się
że są góry
na które nikt
nie wejdzie
156.


PRZYNALEŻNOŚCI

do czego służą
meble
mnóstwo półek
stare wyblakłe plakaty
o czym myślisz
siedząc
w ogromnym
pustym pokoju
czy masz
jeszcze nadzieję
do czego służy
łóżko
czy tylko do
spania
157.


TWARZ

powiedz mi
jakie są twoje sny
gdy mocno
aż do bólu
zaciskasz powieki
widzisz twarze
które pragniesz widzieć
modulujesz rzeczywistość
tak jak potrafisz
i znów widzisz twarze
ale już nie te
które pragniesz widzieć
jak promień światła
przepuszczony
przez mnóstwo szklanych
zamkniętych okien
a gdy się budzisz
zawsze zadajesz
to samo pytanie
czy jest ktoś
kto może otworzyć
drzwi
158.


KORYTARZ

idziesz ciemnym
długim korytarzem
wchodzisz w jedne drzwi
po chwili wychodzisz
i wchodzisz w drugie
czasami idziesz sam
czasami z kimś
kto po chwili odchodzi
wiesz
że nie możesz się zatrzymać
musisz ciągle iść naprzód
nie wolno ci cofnąć się
o czym wtedy myślisz
to nic że tyle jeszcze
drzwi przed tobą
masz przecież dużo czasu
całe swoje życie
idziesz
bo widzisz małe światełko
na końcu korytarza
i o czym wtedy myślisz
czy jesteś szczęśliwy
czy masz nadzieję
że za następnymi drzwiami
znajdziesz to
czego przez cały czas szukasz
na jak długo
będziesz mógł
pozostać w pokoju
bo wiesz
że wzywa cię korytarz
że potem
będziesz biegł
do światła
i o czym myślisz
słysząc echo kroków
nie martw się
bo gdy upadniesz
znajdzie się ktoś
kto poda ci dłoń
i zaprowadzi ciebie
do końca korytarza
159.


TY

patrzysz w lustro
i zadajesz pytanie
kto to
ten po drugiej
stronie
i to ciebie dziwi
bo już siebie
nie poznajesz
160.


DLA CIEBIE

napiszę dla ciebie
książkę
pełną pustych kartek
a ty
na każdą stronę
przykleisz
jeden dzień
z kalendarza
i nie zapomnisz już
chwil spędzonych
beze mnie
161.


 

PO PREMIERZE

czy cieszysz się
gdy opada kurtyna
zdejmujesz strój
swoją maskę
idziesz do domu
ścielisz lóżko
czy możesz wtedy zasnąć
wyciągasz rękę
i nie dziwi cię to
że nikogo nie dotykasz
czujesz się dobrze
będąc samotnym
zasypiasz
i czy wtedy już wiesz
jaką rolę dostaniesz
jutro
162.


 

ZE SCENEK OBŁĘDU

kontrast pośród ciemności
burzy elektrycznych duszy
dni
bezapelacyjnie oddany losowi
stoi pośród iglic
lub mieczy
wznoszonych przez cienie
nie skarży się
ślepcom
bo każdy jak kukła
wytrzeszcza oczy
i cieszy się że nie widzi
rozkochany w nicości
bez pieniędzy
bez wiedzy
spogląda jednak na
noce zautomatyzowanych kobiet
tylko z samych kapeluszach
należy czekać
na dzień
bardzo długi czas
bez zmazy
więdnących kwiatów
chciałby spytać się ciebie
czy policzyłeś już
swoje zmarszczki
a jakie są twoje dłonie
czy takie duże
jak godziny
nudy i lenistwa
odchodzi na bok
zmęczony
z tym dziwnym błyskiem
w oczach
cóż to znaczy
czy to nazywa się walka
powietrze drży
wybrzmiała muzyką
wysłuchanymi dźwiękami
ręką poprawia włosy
i chowa się
dobrze jest widzieć ludzi
którzy ciebie nie widzą
163.


 

NEGACJA

welon
to szmata
którą nawet lepiej
można zmyć podłogę
to nic
że pięknie
faluje na wietrze
liczy się tylko ciało
nie ważne
czy w bieli
czy w czerni
czy zastanawiałeś się
kiedykolwiek człowieku
patrząc na tańczące
kobiety
że to porusza się
mięso
164.


W WORKU

noc
już znalazłem
odpowiedź
to nylonowy worek
w którym zamykasz
swoje świadomości
i pozwalasz
aby oglądano ciebie
ze wszystkich stron
aby nowa rzeczywistość
uczyniła z worka
niebo i ziemię
radość i smutek
lecz czy twe pragnienia
też rodzą się
w worku
165.


 

MOST

między myślą a krzyżem
pamięcią a znakiem
jest przestrzeń
której ocean znasz
i cóż z tego
że nadstawiasz kark
że boso stąpasz po ogniu
nie warto uciekać
i w gąszczu
martwych serc
zamawiać
gorącą herbatę
bo wszystko wystygnie
nawet twoje
kochanie
166.


 

STAGNACJA

zadajesz mi ciągle
to samo pytanie
a mi się nic nie chce
nawet odpowiedzieć
po co więc
wyciągasz rękę
moje dłonie
są tak odrętwiałe
w lenistwie i zniechęceniu
i nic nie możesz zrobić
siedzę
zamknięty
w mydlanej bańce
i czuję się jak kosmonauta
badający reakcje
twoich ust
167.


 

DAM CI

by dać ci księżyc
trzeba mieć
długą drabinę
by dać ci słońce
trzeba być
gorącym jak ono
by dać ci coś
trzeba zrobić coś
cóż ci dam
dam ci
trochę lenistwa
stagnację
i puste kielichy
wspomnień
168.


 

JESTEM KAMIENIEM

dobrze jest patrzeć
na kamień
idąc po polnej drodze
bosymi stopami
dotykać kurzu
i pyłu ludzkich spraw
a może lepiej
być kamieniem
ciężkim zimnym
i leżeć na czyjejś drodze
wiec powiedz mi
czyim jestem kamieniem
i na czyjej leżę drodze
169.


W CO WIERZYSZ

czy wierzysz jeszcze
w jasny umysł
nieograniczoną potęgę
własnej woli
słyszysz jeszcze muzykę
czerwonych kul
czy twoje serce
może jeszcze opowiedzieć
mi bajkę
czy wierzysz w dobro
i zło
w kosmiczną przygodę
swego ducha
czy możesz powiedzieć mi
o czym śpiewają
dzieci w niebie
czy jeszcze jesteś rozgoryczony
a może powtarzasz
słowa
które umierają na wargach
czy wierzysz w potęgę
swojego miecza
czy czujesz się wolnym
powiedz mi
jak teraz wyglądasz
i w co wierzysz
170.


R24

niepewność
jest pretekstem
do stagnacji
jak czarny
przeciwdeszczowy płasz
spod którego
nie widać światła
ani ciała
ale bezsens
następuje po
wieczornych igraszkach
słowem
tylko nie wiem
dlaczego
o zmroku wybiegasz
i zostawiasz puste miejsce
w muzeum
kształtów
swojego ciała
171.


BŁYSZCZĄC

kiedyś byłem
słońcem
wędrowałem kanionem
wyschłych rzek
i patrzyłem
jak rośnie koniczyna
teraz wiosną
chciałbym ogrzać
własne dłonie
gdy lód wyrasta
między palcami
jak błona
zesztywniałego śmiechu
w zaklętej wieży
i wiem
że jestem już gwiazdą
taką zimną
taką daleką
jedną z miliarda
na krańcach naszego
istnienia
172,


 

POZA

poza czymś
co cieknie jak
rzeka
co stoi jak
góra
poza światłem
czasem
przestrzenią
w muzyce
w wierszu
być
poza sobą
173.


 

DRZEWO

samotne drzewo
bezlistne i smutne
rosnące pośród
betonowych mieczy wież i gór
żałośnie powykrzywiane
w szklanych ścianach
wznosi swe dłonie
i czeka na wiosnę
patrz e na drzewo
ze swojego pokoju
i jestem pewien
że ono już nigdy
się nie zazieleni
174.


POLITICUS

ktoś kto mówi
tak przekonywująco
tak gestykuluję rękami
dokładnie dobiera słów
gra jak muzyk
na twych uczuciach
chce przekonać ciebie
o słuszności racji
przez cały czas kłamie
a ty słuchasz
i czasami wierzysz
i zupełnie o niczym
nie myślisz
a gdzieś wyżej
jak burza
toczy się walka
o twój umysł
a kto wygra
zależy tylko
od ciebie
175.


DO SZALEŃSTWA

chłopcze już tak mało
brakuje do twego szaleństwa
nie bój się nas
bądź sobą
nocą i dniem
chodź do nas
chodź głupcze
a będziesz mógł
polecieć na własnych skrzydłach
nad tłumem
i to nie będzie przywidzeniem
to będzie rzeczywistością
a kiedy spojrzysz w dół
nie bój się że upadniesz
lecz ponownie
zaczerpnij powietrza w płuca
i mknij do nieba
tak jak nakazuje ci
serce i umysł
a po chwili zrozumiesz
że jesteś już tylko
muzyką
i nie martw się
o swoje dłonie
tak chłopcze
gdy nastanie cisza
będziesz słyszał
szelest skrzydeł
i bicie milionów serc
które są z tobą
które podążają za tobą
a gdy zbliżysz się
blisko słońca
stopisz się w jedno
przeogromne ludzkie serce
i nie bój się szaleństwa
bo to będzie
naprawdę pięne
176.


ŻYJ

nic nie jest
bardziej ważne
od twego życia
więc żyj
tak jak potrafisz
lepiej lub gorzej
przesypuj piasek w dłoniach
uśmiechnij się do nieba
i połóż się w dolinie
w swojej własnej dolinie
usuń troski
żyj
177.


NIECH SIĘ SPEŁNI

nic się nie wydarzyło
nie spełniło się
a krzyczano
niech się spełni
nawet echo
nie odpowiedziało
lecz był dźwięk
ktoś zrzędził
do martwego posągu
wierzył
w kamień
i nie wiedział
co było na początku
a na początku
było słowo
178.


 

W CENTRUM

ktoś mówi
jestem w centrum
a ja zastanawiam się
gdzie to jest
on mówi że wystarczy
podnieść wieko
wejść w to pudełko
wejść w człowieka
spojrzeć jego oczami
na innych ludzi
spojrzeć na siebie
a wtedy poczujesz
pełnią swego jestem
że znalazłeś się
w centrum
179.


 

CHŁÓD

chłód
zimno dociera
ze wszystkich stron
takie zimne są
książki stoły okna
takie zimne są moje wargi
chciałbym troszkę
rozgrzać własny umysł
pomyśleć i ciepłych krajach
lecz mróz maluje
kwiaty na mej głowie
przed oczami
latają śnieżne gwiazdy
nie można temu zaradzić
nie pomagają
pragnienia i potrzeba ciepła
skoro wokół panuje taki
chłód
180.


 

OBRAZKI Z WYPRAW ŚLEPCA

bezimienne kamienne płyty
pokrywają jak welon
ludzkie ciało
to jest przestrzeń wybicia
z nocnego snu
szalejąca
przyjmująca najbardziej
nieodpowiednie formy
nad twoim sercem
bijącym w powietrzu
gdzie fiolet umiera w purpurę
jest dym
i znak na murze
dokąd mamy iść
gdy kamień ożyje
gdy stanie się ciałem
czujesz ten zapach
tak powstaje myślenie
między mieczami
na kamiennej pustyni
w spokojne dni
widziałeś jak zamurowano
w budynku bez okien
i nazwano ślepcem
kogoś kto pamięta
jak wygląda tęcza
jak kwitną błyskawice
w twoich oczach
głęboko na dnie
ktoś ciągle żywi nadzieję
że jeszcze więcej
zobaczy zanim
całkiem przestanie widzieć
181.


PRZYPŁYW

myślisz że zapomniałem
że światło
że cień
nie
diamentów nigdy
się nie zapomina
tak jak młodości
a kiedyś gdy byłem młody
świeciłem jak diament
na niebie pośród
czarnych dziur
gdzie nikt nie zna głębokości
błyszczałem dla ciebie pośród cieni
i nostalgicznych przypowieści
przecież to się nie skończyło
jak echo powraca
gdy przypływam
na świetlnym strumieniu
bez tchu i zmartwień
jak nieśmiertelna wizja
proszę nie zakrywaj oczu
nie mów
że to przypomina ci
apokalipsę
182.


 

CHCEMY

taka ciemna noc
jak anemia
bezwiednie ogarniająca nas
w czasie dnia
siedzimy w parku
i modlimy się
aby nie nastąpiły ciemności
aby nie przyszedł nikt
my chcemy iść na łąkę
my chcemy dotykać roślin
my chcemy radości
my chcemy
ale czego właściwie chcemy
183.


 

NOWE SPOJRZENIE

bez wiedzy
powstajesz ze snu
umysł masz czysty
jeszcze czysty
lecz na jak długo
odrzucasz myśli i troski
na jak daleko
ochłapy wspomnień
jak natarczywe nuty
gryzą twój mózg
robią z ciebie sito
przez które oglądasz
miasto i wieś
i to ciebie cieszy
a nie jesteś przecież
serem szwajcarskim
184.


 

PRZEBŁYSKI

kiedy mija smutek
anielskie śpiewanie
rozrywa monotonny szereg
wiązanie sprzężonych nicości
i reakcję na poddanie się
przybywanie z daleka
rozlewem światła nocy
czarnej zakopanej świecy
bez płomieni
lecz z umiarem
stanowczo twardo
przybywa zwiastun

przypływ informacji
zdradza pewność kontemplacji
kolorowe klawisze
dziewczęcego ciała
jak płatki pierścieni saturna
błyszczą w pościeli
sztuczny wymarły szał
miłość posągów
prowadzonych do studni
przez zredukowaną ilość
szarych komórek
ze słońca i cienia
bez duszy
zabijanie uczuć
to zdobywanie
pustych morskich kamieni
ale ty i tak
ciągle jesteś
mewą
185.


 

PRZBUDZENIE

zewsząd smugi
i kolorowe jarzące się dymy
a niebo ciągle bezchmurne
głowa napęczniała jak dynia
zwijasz się jak larwa
modlisz się szepcząc
że zmęczenie jest blade
bezsilne jak demon
palcami podbiera ci oczy
wybiera myśli
łopatą i rani
jeszcze spojrzenie na świat
a jednak stać cię na to
byś wstał
i mówił że kochasz sielankę
wtedy wydaje cie się
że jesteś łabędziem
i śpiewasz do powietrza
jednak krztusisz się
jak zardzewiała struna
wydajesz dźwięk
i milczysz
zastygasz jak posąg
zamykasz oczy
a zewsząd otaczają ciebie smugi
186.


 

AUTOBUS

wsiądę w autobus
i pojadę daleko przed siebie
może pojadę do domu
rozmawiam z losem
godzinami i dniami
czasami on milczy
czasami się śmieje
tak dobrze jechać autobusem
siedzieć wygodnie w fotelu
patrzeć na kierowcę
na drzewa co mijają
na ludzi co jak krople
zlewają się w ocean
jadąc pod wiatr
czuję czas
czesany pod włos
ponownie siedzę
sam na sam z losem
coraz mniej go rozumiem
lecz doskonale czuję
jak dobrze jechać autobusem
187.


 

CZY JESTEM

nie myślę
a jestem
chociaż nie ma mnie
słyszę dźwięki
lecz ich nie rozumiem
widzę obrazy
lecz nie wiem co to jest
więc czy jestem
czy myślę
czy egzystuję
188.


CO JEST NADZIEJĄ

modlę się nocą
o spokojny umysł
modlę się o spokojne
posiłki i sny
modlę się o jasne spojrzenie
chcę by myśl była lekka
by słowa brzmiały czysto
chcę zbudować
sobie mały dom
z mnóstwem okien
wystawić ciało do wiatru
i zasnąć
bez żadnej troski
a ty proszę nie krzycz
że to grzech
189.


 

KRÓL

jak się zdycha
pytał się król psa
zamknął się w celi
bo drwina była silniejsza
ciało kryło bezradność
wbijał paznokcie w twarz
podczas modlitw i rozmyślań
krwawił gdy płakał
a płakał rzadko
nie wiedział jak odejść
i zastanawiał się
czy właśnie tak się zdycha
nikt go nie kopał
a psa się kopie
nikt mu reki nie podał
nie jadł
nie pił
siedział w celi i myślał
a po czterech dniach
zdechł
190.


TWOJE AKTORSTWO

gdy dni zlewają się
w jeden ciąg
i tworzą film
taka emocja
taka animacja
przyprawia cię o mdłości
i boisz się
że twoje aktorstwo
zostawi białe plamy
na ekranie
191.


DROGOWSKAZY

są prawa niepisane
które mówią bez słów
robią wrażenie
jak krzywe zwierciadła
może bezpieczeństwo
rozbicia cegły na ludzkiej głowie
lub rozdrapywanie przemówień
lecz nigdy tortury
tak jak talerze
pływające po jeziorach
jak woda
mewa stygnąca
krystalizują się marzenia
podnosząc oczy do nieba
w błysku lamp
krzyży i mieczy
nie należy krzyczeć
pod antypody
lecz trzeba być biernym
i wierzyć że prawa
same nas ukrzyżują
192.


 

KAŁUŻA

spójrz w sadzawkę
w ten obraz bez ram
czysta woda opowie ci o sobie
krople zwierzeń obmyją twe włosy
rozciągną niebo nad tobą
oprą się o drzewa i będą śpiewać
gdzieś pośród mroków
czerwonych pajęczyn
uwięzieni w słonecznej sieci
tak drżą nasze ciała
spójrz śnieg się topi
jest tak ciepło
powstają nowe kałuże
jak nowe telewizory
chcą opowiedzieć ci
o swoim życiu
o słońcu które je stworzyło
i które wchłonie je w sobie
więc słuchaj mitów i legend
bo takie jest prawo
bo jeżeli zrywasz kwiaty
to umierasz
tak mówią domy
na pustych ulicach
193.


 

SEN O DOLINIE

rozłożono na czynniki
napisy na czole
biała kreda
wpływa kojąco na
gładkość szkolnej tablicy
znaki bez sensu
wzory bez znaczenia
nauka
tworząca pierścienie
pod oczami dziecka
i ty byłeś dzieckiem
teraz docierasz na szczyt góry
a potem będzie zjazd w dół
chyba rozpoczyna się
wychodzenie z dna
tylko dlaczego
te ściany są takie śliskie
194.


 

PO DRUGIEJ STRONIE

po drugiej stronie lampy
jest ciemność
po drugiej stronie morza
jest ląd
a ciasto jest pulchne
jak twoje oczy wytrzeszczone
nie niebieskie
lecz żółte
jak rozbite jajka
na czyjejś głowie
ja jestem tutaj
a ty tam
co jest po drugiej stronie
ciebie
gdy jestem ślepy
to nic nie widać
gdy jestem głuchy
to nic nie słychać
a ty jednak jesteś
po drugiej stronie
mojego pasterza
195.


 

PO BIEGU

wybrałeś tę drogę
przy szosie
pośród lasów
a my myśleliśmy
że zabłądziłeś
stanąłeś na polu
pod czystymi chmurami
łapałeś roztrzęsionymi rękami
powietrze w płuca
jak słup dymu wpływające
bez możliwości zmiany
obserwujesz przyrodę
a my myśleliśmy
że to stary film
lecz to wszystko
pędzie tak szybko
że nie ma miejsca
na pytanie
czy warto
196.


 

ANTENY

takie nieforemne prążki
specyficzny przetwornik informacji
kosmiczne anteny
przetwarzanie materii
w przestrzeń
przelewanie z pustego
w próżne
wyciągasz rękę
by sięgnąć po gwiazdy
pytasz się nocy
co tak szumi
a może ktoś
chce ci coś powiedzieć
słuchaj
uważnie słuchaj
a potem od czasu do czasu
zapukaj do mych drzwi
i powiedz gwiazdom
że czekasz
i nastaw swoją antenę
na serce słońca
197.


GDY POZOSATNIE DYM

kiedyś obudzisz się rano
dotkniesz twarzy
i stwierdzisz
że to papieros
spaliłeś się szybciej
niż zapałka
więc zamknij oczy
i wyłącz swoje
światło
198.


BEZ SŁÓW

otworzysz jeszcze
tysiące drzwi
i zaproszą ciebie
do stołu na kolację
będziesz musiał
opowiedzieć o swoim życiu
nie będziesz kłamał
bo nie warto
nie będziesz pierwszy raz
wstydził się siebie
spojrzysz im prosto w oczy
powiesz że niczego
nie żałujesz
stwierdzisz że jesteś rozsądny
i po raz pierwszy
będziesz mógł
spokojnie zasnąć
199.


 

NEGACJA SŁABOŚCI

ileż razy
można zaczynać od nowa
to nie jest reinkarnacja
gdy budzisz się
przysięgasz że będziesz inny
lecz wstajesz
i ponownie toczysz
przed sobą
ten sam kamień
i chcesz siebie oszukać
mówisz że to jest
twój nowy kwiat
kosmiczny kwiat
o zapachu amoniaku
zdecyduj się
powiedzieć nie
ja jeszcze
się nie kończę
200.


 

BIEG

usiadłeś zmęczony
pod drzwiami
a tu tyle jeszcze do zrobienia
serce wali ci jak młot
a ty musisz wstać
i zacząć nową robotę
myśli związane na supeł
tworzą koronę wokół głowy
dziwne znamię inteligencji
możesz zmieniać rzeczywistość
możesz zmienić czas
lecz nie wolno
dopuszczać do stagnacji
bo gdy świat tak pędzi
mija i zmienia się
ty musisz nadążać
i wyprzedzić samego siebie
a gdy nie zatrzymasz się
dogonisz własną śmierć
201.


PO TAJEMNICĘ

otrząśnij się ze snów
rozpinając guziki
w nocnych koszulach
spójrz jak drzewa się cieszą
słońce mocno świeci
na łąkach błyszczy zielona trawa
mówisz że kochasz starożytność
kolumny i greckie budowle
piramidy i sfinksa
kochasz tajemnice
chciałbyś wiedzieć jeszcze więcej
gdy umysł pracuje
na wysokich obrotach
myślenie przestaje być
procesją w labiryncie
jest wyższą formą
istnienia pośród ścian
nie musisz dbać
o nowe szerokokątne oko
ten świat jest
lasem pełnym dziwnych cieni
i nawet gdy się otrzesz
o cudzy geniusz
to i tak pozostają
zagadki i tajemnice
stojące we mgle luster
202.


 

SPŁUKAĆ

spójrz deszcz
taki mały wiosenny
spójrz jak dzieci się cieszą
jak biegają po kałużach
ziemia mokra
tak błyszczy jak lustro
i delikatnie oddycha
zgaś papierosa
wyjrzyj przez okno
takie czyste powietrze
nawet dym jest jaśniejszy
i bardziej świeży
a gdy uśniesz we mgle
każdy przeżyje
swoje oczyszczenie
203.


 

EKSTAZA

czasami sobaczysz
jakąś rzecz
a potem
przez trzy noce
będziesz konał
ze szczęścia
mówiąc
jakie to piękne
204.


DLA SIEBIE

ktoś cię kocha
a ty jesteś ślepy
nocą chłodem rozwiewasz
ciemność pustki
zastanawiasz się
bo w końcu
co jest dla ciebie najważniejsze
i wiesz że to pytanie
zadawałeś tyle razy
a po każdym słowie
ubywało twojej świadomości
205.


DO SŁOŃCA

ciągle zostajesz
przy swoim małym własnym zdaniu
chcesz zbudować wieże
lecz jesteś zbyt słaby
nie ufasz nikomu
nawet sobie
mówisz szeptem
że jeszcze coś znaczysz
że jesteś kimś
powtarzasz w duchu
że wytrwasz
przeżyjesz nadzieję
i rozczarowanie
spójrz jak walą się mity
jak umierają marzenia
206.


SPACERY

ludzie idą
wprost przed siebie
zatrzymują się na chwilę
czasami przysiądą na ławce
może na kogoś czekają
potem zrywają się
i idą ponownie
wprost przed siebie
gonią swoje różne sprawy
często chodzą parami
ale naprawdę
kochają samotność
i siebie
są tacy którzy
stoją w miejscu
i patrzą w ścianę
bo nie mają już
żadnej nadziei
i chodzenie
straciło dla nich
swój sens
207.


CZASAMI

czasami dziwisz mnie
czasami śmieszysz mnie
lecz gdy nie ma wątpliwości
tkając ślubne welony
pogrążamy się w ciszy
mówisz i wiośnie
mówisz o szczęściu
a komuś rozbito głowę
płaczu nie będzie
zbyt wiele dźwięków
wydały już struny
bo cały świat
jest białą muzyką
pośród białych stawów
a ty nic nie mówiąc
gaśniesz bez tchu
tak po prostu desperacko
i naprawdę
już mnie nie dziwisz
już mnie nie śmieszysz
zresztą już nic
nie ma znaczenia

209.


 

PRÓBA REZYGNACJI

zmącony siadasz
pośród tysiąca krzeseł
jest taki trzask
jak gdyby ktoś łamał gałąź
a potem cisza
zakrywasz oczy rękami
i boisz się
wszystkiego co przypomina
ci słońce
jeśli czarne nie robi nic
a białe krzyczy
to nie możesz opanować
swojego słowa
i dlatego chciałbyś
wejść między drzewa
ale czy nie za szybko
wtedy rezygnujesz
210.


 

PONAD

co jest
za tą ziemią
czy też
tacy sami ludzie
co mają
takie same troski
bo gdy u nas
jest zła pogoda
to nic nie wychodzi
chce się spać
a może i płakać
czy tam jest
rytm dnia
wzloty i upadki
i nie ma sensu
mówić my i wy
bo jest jeden śmietnik
na który my i wy
wyrzucimy przeżyte
godziny
211.


 

POZA CZASEM

nie pragnę niczego
nic nie mówię
siedzę w pokoju
bez krat
bez okien
proszę o jedno
wyrzućcie wszystkie zegary
niech czas więcej
nie przypomina
o obowiązkach
bezimiennych gestach
212.


 

CZUCIE

czasami zapach
jest bardziej komunikatywny
od słów dźwięków myśli
są takie obrazy
co w ciszy
analizują przeżyte godziny
trzeba chronić swoje ciało
aby nie wysterylizować zmysłów
a może nie trzeba
bo i tak
wszystkie odczucia
doszczętnie się rozregulują
213.


 

ŚWIATŁO

gdy zdmuchniesz świece
być może zostanie
po nas jakiś blask
bo gdy nie stać nas
na burzę z piorunami
trzeba złożyć hołd
nocnym blaskom
i pokłonić się
wysiedzianym miejscom
bo samo oczekiwanie
jest łatwe
trzeba tylko chronić nadzieję
bo gdy skazują na śmierć
za to że żyjesz
wznieś oczy w górę
i zaufaj światłu
214.


 

JUTRO

jutro też będzie dzień
może zaświeci słońce
jutro tutaj będzie
śmiech i płacz
i milion gwiazd rozbłyśnie
i milion gwiazd zgaśnie
ale jutro
mnie tutaj już nie będzie
215.


 

PRZED WIECZOREM

opanuj drżenie rąk
wstań z ziemi
spójrz w niebo
czy pamiętasz
co kiedyś mówiłeś
wstrząśnij swoim światem
i nie wołaj już
czemuś mnie opuścił
216.


 

NAJLEPIEJ ZASNĄĆ

a gdy jesteś zmartwiony
siadasz w pustej sali
pośród tysiąca trzeszczących krzeseł
może i wyciągasz rękę
może chcesz coś powiedzieć
ale to nie ma znaczenia
czas i tak moja
a gorycz cię wypełnia
jak brudna woda
przerywa ukojenie
i bardzo chcesz zasnąć
a ja ciebie pytam
co jeszcze pamiętasz
że swojego życia
wymień chwile radości
nic nie mówisz
a jednak śpisz
217.


 

BYĆ WE DWOJE

kiedy będę zziębnięty
czy podasz mi herbatę
czy powiesz ciepłe słowo
bo gdy tak pusto
pod chmurami
że śmieją się
nieme strzeliste mury
pragnę chwycić
swą duszę
sprowadzić do ciała
i z nią uciec przed deszczem
spojrzeć w niebo
i usnąć spokojnie
a gdy opuścisz mnie
to już nigdy
do mnie nie wrócisz
218.


 

MIGAWKI ZE SNU

tu coś było
coś takie duże monumentalne
wiem że tu byłaś grecjo
jak w szekspirowskim śnie
wspominam starożytne ruiny
kobiety i cienie
i siebie
w pięknej ateńskiej odzieży
zrozumieć chciałem czas
i teraz już wiem
że myślą jak włócznią
mogę uderzać w kamienne serca
i ściany bez okien
tak pragnę burzyć
ciasnotę i wąskie
tak płaskie że puste
spojrzenie ludzi
co stoją
po mej prawej stronie
219.


 

KIEDYŚ

kiedyś
ale dlaczego kiedyś
nie po prostu teraz
właśnie teraz jest wiosna
ale teraz
bardziej niż kiedykolwiek
chce mi się płakać
220.


 

W TLE

ludzie przychodzą
ludzie odchodzą
czasami zmieniają się jak
dekoracje w teatrze
ale to nie powinno
ciebie dziwić
bo to nie ma
dla ciebie
żadnego znaczenia
bo jesteś w sobie
dostatecznie zamknięty
musisz przetrwać
221.


 

BUDUJĄC WOKÓŁ SIEBIE MUR

otaczaj siebie
izolacją
i wybuduj własny świat
postaw nowe pomniki
na cokołach marzeń
a gdy rozróżnisz
ludzi różnych gatunków
wiesz jak bardzo
dusza może pragnąć
wzlotu ponad kraty
ja wiem
zamykając się w skorupie
że mój duch
ciągle patrzy na zachód
więc jak powstrzymać
to drżenie rąk
222.


 

TWÓJ CIĘŻAR

będziesz długo niósł ten ciężar
i będzie śmiać się ziemia i niebo
wyjdą starzy ludzie z nor
spojrzą na ciebie
niektórzy nawet zapłaczą
będziesz szedł po spieczonej ziemi
w wieczornym czerwonym słońcu
nikt ci nie pomoże
głupcze
sam wybrałeś tę drogę
sam włożyłeś na plecy
ten ciężar
223.


 

NIE OPUSZCZAJ MNIE

zawsze gdy mnie opuszczasz
pozostaję sam
na szerokiej drodze
wiatr wieje w oczy
zawsze gdy jestem samotny
i patrzę na przydrożne drzewa
ogarnia mnie smutek
bo gdy w śiecie
tyle ludzie
i tak pusto
i tak szybko mkną samochody
po betonowych autostradach
nie wolno wierzyć
że czas staje w miejscu
że nic się nie zmienia
że ja i ty
jesteśmy tak daleko
224.


 

CYRKULACJA

pływają w powietrzu
urywki wspomnień
czyjeś myśli i pragnienia
ktoś dla kogoś
daje życie
a tylko jedno słowo
jak ciężką kulę
toczy przed sobą dzień
to ty modlisz się
bo pędzisz tak szybko
nie możesz zatrzymać się
a na twej drodze
tyle obrazów
każe ci stanąć a ty nie możesz
modlisz się do nieba
spoglądasz na myśli
pragnienia wspomnienia
i to ciebie dziwi
bo one są już
niczyje
225.


 

ŚWIEĆ SIĘ

gwiazdy
cienie
myśli
wszystko jest piękne
jak noc
ciemna bezgwiezdna
noc
pełna czarnych dziur
i pragnienia
o czyimś życiu
śmieszne małe sprawy
człowieku
cały kosmos będzie tówj
jeśli uwierzysz
w potęgę światła
226.


 

POGRZEB

dlaczego pogrzeb
znowu pogrzeb
pełen płaczu
ludzie powiedzcie
czy nie dość
macie swoich zmartwień
aby ubolewać
nad wyjściem
jeszcze jednej
ludzkiej duszy
227.


 

STUDIUM ZAMKNIĘCIA

obłęd jest monumentalny
wieżami utkany
ciszę wygnano
chór nostalgią karmi
dla kogo ofiarujesz
te twarze nieznajome
myśli ubrane
w welon z gwiazd
pomyśl człowieku
dla kogo
szykują korale z serc
bądź dzielny
dzieci śpiewają dla ciebie
swoje piosenki
i nie ma krzyku
nie ma szemrań
człowieku to dla ciebie
te białe kwiaty
więdną
dla ciebie
człowieku
powiedz mi
czemu mam tak mało wiary
228.


ZAMGLENIE

mówisz że dni
są policzone
że czas się dopala
ja nic nie wiem
zatapiam umysł
w falach gęstej cieczy
mam zalepione zmysły
to nic
że deszcz
że zimno
jest jeszcze tyle
gorących słońc
jest przecież tyle życia
w twoich słowach
229.


PRZYWIDZENIE

twoje długie palce
dosięgły mnie w ciemności
i boję się
bo lato takie zimne
bo uśmiech taki gorzki
bo samotność
dotyka mnie
gładzi me włosy
a ja się tak boję
mówię do ciebie
a słowa
wypływają z ust
i jak krople
padają na ziemię
i jest tak mokro
już tak długo
stoję na pustym przystanku
na tej pustej drodze
wiatr jak szaleniec
wyje na polach
dotyka mnie
a ja się łudziłem
że to byłaś ty
230.


 

NOCNA MODLITWA

boże jesteś wszędzie
a ja myślałem
że tak pusto
że nie ma nikogo
tyle ulic
wysokich i pustych
tyle dróg
przede mną
ludzie skryli się w jaskiniach
a powietrze jest suche
jak liście jesienią
wieczory są puste
jak mogłem myśleć
że jestem samotny
skoro cały świat
patrzy na mnie tutaj
231.


 

NOCNA IMPRESJA

już prawie wszystko zrobione
już można iść spać
ale gdy są jeszcze sprawy
co ociężale wbijają
gwoździe do czaszki
i wyciskają łzy
spadające kasztany
dudnią po ziemi
wpadają do studni
mojej pustynnej studni
i zabierają sen
miliony książek
wzlatują do nieba
po co tyle ptaków
na mych ramionach
bezkarnie
można modlić się
więc milczę
pod jakimś krzyżem stojąc
to jak ocean bez duszy
fosforyzujący ciszą
i widzę jakieś ręce
co zabierają mnie
na dugą część nocy
232.


 

ŻYWIOŁY

ogień ziemia
woda i wiatr
żywioły nie mówią
tylko walą w bęben
w głowę starca
myśli jak dźwięki
wychodzą na zewnątrz
ręce usychają
w modlitwie
i zabiorą jego
a ja widziałem ten film
obrazy nieme
czerwone
pośród zieleni drzew
wiem że kości są płaskie
jak instrumenty muzyczne
tylko dlaczego
gracie na piszczelach
na cmentarzu
jest tyle weselszych miejsc
bez wiatru i ognia
bez wojny
i już nie będę milczał
gdy każecie mi
głośno śpiewać
233.


 

POSUCHA

nie proszę o nic
tylko o spokojny umysł
niech myśli falują
cicho i gładko
na tafli oceanu spojrzeń
trzeba wygonić strach
zagrzebać własną słabość
pod suchym drzewem
bez słów
taką ciszę chcę wymyślić
aby krzyk duszy zagłuszyć
a potem rozlać się
w bezmiar wód
234.


 

WYJŚCIA NIE MA

zdarzenia nie mówiące
o żadnych wskrzeszeniach
bez żadnego epitafium
jest trawiasta myśl
kończąca się pod stopami
gdy przemierzasz własną
ciszę drgających dźwięków
wyjścia nie ma
zgadywanie drogi
nie ma sensu
bo może jutro
wiele się wyjaśni
a teraz trzeba udawać sen
i radość spokojnych chwil
wszystkie przedmioty mówią
że wyjścia nie ma
jak stary rozbity dzban
natchniony myślą
piaskiem spieczonych słońc
to jest kształt końca
czerwonych nocy
nie myśląc
z głową w worku
dochodzę do wniosku
że wyjścia nie ma
to nic że kryształ
w świetlnych promieniach
czemu teraz nic nie wiem
o tobie
dlaczego krzywisz się
wypij do dna
bezcenność słabości
poznajesz dokładnie
jak tabliczkę mnożenia
żyjąc za pasmem krat
mówili ci
że miasto opuszcza
tonące w brudzie robactwo
wyjdź i ty na ulice
a każdy głupiec
powie ci
że wyjścia nie ma
235.


 

EPITAFIUM

żegnaj przyjacielu
każdy kiedyś odchodzi
więc nie patrz na mnie
po co rozrywać ciszę
gdy nie ma deszczu
schowajcie parasole
idźcie przed siebie
zgubiłem zegarek
to nic
zgubiłem pieniądze
to nic
zgubiłem przyjaciela
to też nic
236.


 

MLEKO

rozlało się mleko
jestem taki biały
jestem taki blady
wszystko się lepi
oczy się kleją
już czas
żeby opadła kurtyna
bo gdy węże
pełzają bez celu
po ciemnych podłogach
a złość biega
jak szalona kobieta
trzeba zgasić
wszystkie światła
a ja lubię mleko
lubię pływać
w tych białych falach
237.


 

STARCY

dlaczego starcy
poruszają bezzębnymi wargami
a stara kobieta wciąż siedzi
od lat pragnie
rodzić dzieci
bo gdy jest więcej
ludzi
to jest więcej
żołnierzy
i można fajnie
pobawić się w wojnę
już wiem
starcy modlą się
do wojny
238.


 

KALECZNIE MŁODOŚCI

gwiazdo niczyja
zbłądzeni płaczą
pokaż drogę
święto się zbliża
kawalerowie będą zdychać
młodości
kawał roboty
stoi i czeka
kto pokaże cele
gdzie zgubiłaś kierunki
gwiazdo srebrzysta
daj czas
dla nas młodych
spalcie wasze ubrania
nagość i wódka
jakieś pokolenie
jeszcze cię nie zna
rozdłubać orzechy
wyrzucić brudy
i czekać
na zbawienie
239.


 

INNY SENS ŻYCIA

robaki
małe larwy
gnidy
smrody
odpowiadają na
pytania
sens życia
to
żreć
gnić
śmierdzieć
241.